piątek, 28 grudnia 2012

Fifteen.

-Ał, ał, ał! - Justin warknął na mnie po raz trzeci tego wieczoru. - Będziesz ostrożna? Tylko lika razy mogę ignorować, kiedy tak mocno na to naciskasz.
Wywróciłam oczami.
-Cóż, gdybyś nie był tak cholernie niecierpliwy, niezdyscyplinowany i irytujący - mówię głównie o wierceniu się jak dziecko - już dawno bym skończyła! - syknęłam, pozwalając swojej złości wyjść na zewnątrz.
-Skarbie, musisz się uspokoić - zagruchał Justin zarozumiałym tonem, łobuzersko się uśmiechając.
Podniosłam brew.
-Nie mów nie mnie skarbie, gnojku - mruknęłam. - Teraz siadaj i się nie ruszaj - wróciłam do odkażania jego ran alkoholoem.
Lekko się zaśmiał, wreszcie się mnie słuchając, nie ruszając ani o centymetr.
Nareszcie, kurwa. To znaczy, byc niecierpliwym to jedno, ale bycie obrzydliwie wrednym, a do tego drażniącym, to co innego.
To wszystko przyprawiało mnie o migrenę. Jeszcze chwila i oszaleję.
Wszystko zaczęło się, kiedy ten gnojek położył się na moim łóżku, jakby to miejsce należało do niego, wkładając ręce pod głowę, wpatrując się w mój telewizor z zachwytem.
Skrzyżowałam ręce na piersi, wytykając usta, podczas gdy moje oczy prawie wierciły dziurę w boku jego głowy.
-Zrób zdjęcie, przetrwa dłużej, skarbie - Justin łobuzersko się uśmiechnął, nie odrywając oczu od telewizora. Ja, wręcz przeciwnie, wcale nie byłam tym zachwycona. Nie, twierdziłam, że to idiotyczne.
-Jesteś opóźniony umysłowo?
Wreszcie przestał gapić się w telewizor.
-Co?
-Spytałam, czy jesteś opóźniony umysłowo.
Na jego twarzy pojawiło się zdezorientowanie.
-Czy to podchwytliwe pytanie? - przechylił głowę na bok.
Boże święty, dlaczego utknęłam na noc z idiotą?
-Uznam to jako tak - wywróciłam oczami, podchodząc do niego, po czym wzięłam pilot i wyłączyłam telewizor.
-Hej! Oglądałem to - wskazał na telewizor.
Wzruszyłam ramionami.
-Mój dom, mój pokój, mój telewizor - pomachałam pilotem. - Mój pilot - uśmiechnęłam się łobuzersko.
-Więc? Jestem ranny. Odpuść mi trochę!
-To nie moja wina, że postanowiłeś zostać dźgnięty nożem. To też nie moja wina, że jesteś 'Danger' i masz wokół siebie ludzi, którzy cię nienawidzą.
-Wolę określenie wrogów - odpowiedział gorzko.
Ponownie zwalczyłam chęć wywrócenia oczami.
-Czy to naprawdę ma znaczenie? - przeniosłam ciężar ciała, wpatrując się w niego swoimi brązowymi oczami.
Przebiegł palcami po włosach, ciągnąc za ich końce, po czym potrząsnął głową i znów na mnie spojrzał.
-Jesteś strasznie frustrująca, wiesz?
Zaśmiałam się. Nawet nie próbowałam być cicho. Ten dupek naprawdę tego nie powiedział.
-Ja jestem frustrująca? - pokazałam na siebie. - Ja jestem frustrująca? - powtórzyłam jeszcze raz, kładąc nacisk na słowo 'ja'.
Rozszerzyłam źrenice, gdy Justin przytaknął.
-Wierzę, że jesteś jedyną dziewczyną, na którą patrzę - włożył pięści do kieszeni swoich spodni.
Zakpiłam, śmiejąc się jeszcze raz.
-Jeśli ktoś jest tu frustrujący, to ty! - wskazałam na niego palcem. - Boże, czy ty jesteś świadomy rzeczy, które robisz?
-Co ja robię? - jego spojrzenie mówiło 'No-dalej-powiedz-mi'.
-Cóż, na początek, jesteś bipolarny - podniosłam wskazujący palec.
-Jak do kurwy nędzy jestem bipolarny? - warknął.
Wskazałam w jego stronę.
-Dokładnie, wściekanie się o nic - udałam, że gwałtownie wciągam powietrze. - Czas na numer dwa - podniosłam środkowy palec.
-Jak mogę się nie wściekać, kiedy oskarżasz mnie o coś, co nie jest prawdą? - odpyskował.
-Wypieranie się - odwróciłam się w jego stronę. - Pierwszy objaw bycia bipolarnym - powiedziałam śpiewnym tonem.
-To się tyczy narkomanów, geniuszu - Justin zrobił z ust cienką linię, z jego oczu ciskały pioruny, ale w tym momencie mnie to nie obchodziło.
-Jakbyś nie brał narkotyków - mruknęłam. - Więc, tak czy inaczej, skarbie - użyłam jego własnych słów przeciwko niemu - To wciąż się liczy - zrobiłam do niego minę, po czym wywróciłam oczami i spojrzałam w inną stronę.
-Co ci mówiłem o tym gównie? - syknął.
Odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć.
-O czym ty mówisz?- splunęłam, zdenerwowana.
-O wywracaniu oczami jak suka - warknął, podchodząc do mnie bliżej.
Zakpiłam.
-Nie jesteś moim ojcem. Nie możesz mi powiedzieć, co mam robić - celowo jeszcze raz wywróciłam oczami.
Gapił się na mnie, jego klatka piersiowa podnosiła się i opadała ze złości.
Zanim miałam możliwoś zarejestrowania, co się dzieje, Justin chwycił mnie za przedramiona, w ciągu kilku sekund przypierając do ściany, z twarzą niebeziecznie blisko mojej.
-Co ty robisz?- szepnęłam, zszokowana, że trzymał mnie tak mocno.
-Daję ci lekcję - odpowiedział monotonnym tonem.
Nie odezwałam się już, zastanawiając się, co zamierza zrobić. Nie mógł mnie skrzywdzić, prawda?
Spojrzałam w dół, gdy moją uwagę przykuła część jego ciała, pokryta czymś błyszczącym.
-Cholera, znowu krwawisz.
Nieco poluźnił swój uścisk, również patrząc w dół.
-Kurwa - wymamrotał.
-Daj mi wziąć apteczkę i siądź na łóżku - wyszarpnęwszy z jego uścisku, weszłam do łazienki, wzięłam pudełki i ręcznik, po czym wróciłam do pokoju i zaskoczona stwierdziłam, że Justin siedzi na łóżku.
-Wow, naprawdę mnie posłuchałeś - klęknęłam obok niego na łóżku.
-Nie zaczynaj - mruknął.
Ugryzłam się w język, biorąc chusteczki i wycierając krew ręcznikiem, którego użyłam wcześniej.
-Możesz zrobić mi kanapkę? - głos Justin wyrwał mnie z mojego wspomnienia.
Moje brwi prawie natychmiast się podniosły.
-Przepraszam? - spojrzałam na niego z szeroko otwartymi ustami.
-Lepiej zamknij usta, skarbie. Nie chcemy, żeby wyschły. Pamiętaj, muszą byc wilgotne. Wiesz - wytknął usta w górę - na późniejsze sytuacje - puścił mi oczko, co automatycznie sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się wyraz obrzydzenia.
-Na kogo ci wyglądam? Na dziwkę? - wkurzyłam się. Drażnił moją cierpliwość i zaczynało mi już jej brakować. - Jesteś obrzydliwy.
-Tylko daję ci tylko wskazówek - wzruszył ramionami, jakby nie powiedział nic, o co możnaby się denerwować. Na jego ustach wciąż widniał zarozumiały uśmieszek.
-Jesteś niemożliwy - mruknęłam wściekle, ponownie potrząsając głową.
-Już mi to mówiono - posłał mi kpiące spojrzenie, które sprawiło, że zachciało mi się rzygać.
Okej, nie dosłownie, ale... wiecie, co mam na myśli.
Wzięłam głęboki wdech, ignorując go. Jeśli odpowiedziałabym na jego idiotyczne słowa, dałabym mu pretekst do ciągnięcia tej bezsensownej rozmowy.
Minęło kilka minut zanim Justin znów się odezwał.
-Już skończyłaś?
-Mhm - mruknęłam, nawet nie skupiając na nim uwagi.
Jęknął.
-Skarbie?
-Co? - spojrzałam na niego.
-Słuchasz mnie w ogóle?
-Tak - pokiwałam głową.
-W takim razie, co powiedziałem? - nacikał.
Westchnęłam.
-Nie wiem - nie będę się z nim biła.
Jego szczęka zadrżała.
-Powiedziałaś, że mnie słuchasz.
-Cóż, w takim razie zgaduję, że się pomyliłam - sztucznie się uśmiechnęłam.
-Jesteś pieprzoną suką, wiesz o tym? - warknął. Z jego oczu ciskały pioruny, zacisnął usta w cienką linię, co znaczyło tylko jedno - denerwował się.
-A ty jesteś pieprzonym gnojkiem, wiesz o tym? - odpyskowałam. Dwoje może w to grać, chuju.
-W jaką grę ty próbujesz grać, Kelsey? - Justin zwężył oczy.
-Nie próbuję w nic grać. Jedyne, co próbuję zrobić, to oczyścić twoje rany,ale widocznie twój mózg nie może zrozumieć co znaczy siedzieć i się nie ruszać - wycedziłam przed zaciśnięte zęby.
-Mogę siedzieć tylko przez jakiś czas. Może gdybyś się pośpieszyła, skończyłabyś to dawno temu.
-Ha, tylko jeśli byś się zamknął! - nieco podniosłam głos.
-Jak mogę się zamknąć, kiedy zachowujesz się jak mała pizda? - syknął z policzkami czerwonymi z wściekłości.
Zamarłam w jednym miejscu, moje oczy szerzej się otworzyły, a mój oddech na chwilę się zatrzymał.
-Jak mnie właśnie nazwałeś? - szepnęłam.
-Słyszałaś mnie, do cholery - warknął. - Nazwałem cię pizdą.
Przygryzłam wnętrze policzka i spojrzałam w inną stronę. Jeśli słowa mogły zabijać, to jego właśnie teraz przebiłyby moje serce.
Napięcie rosło między nami i działo się to od kłótni, którą mieliśmy. Czasem próbowałam ją przerwać kilkoma delikatnymi słowami, ale nic nie działało. Nikt nie mógł się dostać do jego głowy.
Nauczyłam się, że w chwili, kiedy obudzisz jego złą stronę, nie wyjdziesz z tego - przynajmniej przez jakiś czas.
Kiedy już go całego obandażowałam i wetknęłam koniec bandażu tuż przy jego brzuchu, zaczęłam wrzucać wszystko, czego użyłam spowrotem do apteczki, odkładając bandaże i zużyte chusteczki na jedną stronę.
-Skończone - powiedziałam.
-Dzięki - mruknął sucho.
Westchnęłam.
-Nie ma za co - odpowiedziałam tak tępo jak on, po czym wstałam i chwyciłam śmieci, które chwile później wyrzuciłam do kosza stojącego w moim pokoju.
Kiedy miałam się odwrócić, poczułam jak urywa mi się oddech, gdy para rąk owinęła mi się wokół talii.
-Przepraszam - wymamrotał Justin do mojego ucha ze skruchą w głosie.
Tylko przytaknęłam, zbyt zdrętwiała, żeby powiedzieć cokolwiek więcej.

~~

Jelsey ma kryzys, o nie :<< Justin, dlaczego musiałeś ją tak nazwać? Kelsey, dlaczego musisz się z nim kłócić? Ugh, jesteście okropni :C

28 komentarzy:

  1. OOOOoooo.. czemu tak szybko ja to przeczytałam ?! Justin nie ładnie... ale i tak cie kocham ! *.* z niecierpliwieniem czekam na kolejny ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdział tak szybko się skończył ;< Jak on mógł ją tak nazwać? Ale jednak to przepraszam było słodkie . Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwwww jakos wybrneli z sytuacji w lazience,a juz myslalam ze mama ich przylapie. Justin czasami nie potrafi trzymac jezyka za zebami, czemu on ja tak nazwal? Ale dobrze ze chociaz przeprosil.:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Justin jak zwykle wahania nastrojów. Szkoda że skończyło się w takim momencie no asafdgjlkaskahiuw. Kelsey nareszcie mu odpyskowała to się okaże czy na dobre czy nie :) Czekam na kolejne tłumaczenie. @bieber69jerry

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedy przetłumaczysz 16 ?! przed chwilą skończyłąm go czytać po ang no i po prostuuuu muszę go jak najszybciej ogarnąć po polsku ! błagaaam cię szyybko ! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dasz linka do ang wersji???

      Usuń
  6. KOCHAM , KOCHAM , KOCHAM *.* WŁAŚNIE SKOŃCZYŁAM CZYTAĆ I SIĘ PO PROSTU ZAKOCHAŁAM <3 CZEKAM NA NN I PO PROSTU COŚ MNIE ROZRYWA Z NIECIERPLIWOŚCI .. CHOLERNY NIEDOSYT .. MOGŁABYŚ MNIE INFORMOWAĆ O NN NA TT ? ~MÓJ USERNAME ; @KoR_Ny19

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie przeczytałam wszystko i się zakochałam <3 Idealne *u* moglabys mnie informowało nn na tt? @EmpireOfHarold :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jelsey 4ever :)
    Czekam na kolejny rozdział.
    @_Hesitation
    PS tłumaczenie Dangera + twoje nocne tweety powodują że mam dziwne sny. <3

    OdpowiedzUsuń
  9. końcówka była słodka, a zarazem nie spodziewałam, że stać 'dangera' na takie słowa, jak przepraszam. Ale się zmienia.

    Czekam na następny, świetnie tłumaczysz!

    OdpowiedzUsuń
  10. OMFG TY TO ROBISZ SPECJALNIE KJBNKJNBKJNFKGNK :C MOGLAS ODRAZU DODAC RESZTE TYCH ROZDIZALOW JEST ICH TYLKO 63 XDD NIE NO ZARTUJE CZEKAM NA NASTEPNY I JESLI SIE NIE POJAWI DO JUTRA BOJ SIE O SWOJE MENTIONS NA TT LOLOLOLOLOL

    OdpowiedzUsuń
  11. jezu nie moge sie doczekać, kiedy przetłumaczysz następny rozdział vbkjvkfevjne

    OdpowiedzUsuń
  12. tak, są okropni.
    Ale ja czekam na ten moment aż w końcu się ze sobą prześpią.
    Wiem, jestem nienormalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tylko Ty, hahahaa ♥

      Usuń
  13. Hej, mogłabyś mnie informowac o nowych rozdziałach? :D tt: @horanowe_love

    OdpowiedzUsuń
  14. afajfhdj dziewczyno, czemu mi to robisz? *-* chcę już następny i następny i następny <3 jestem Jelseynator, na zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj @iBiebsLovatic, zapomniałam się podpisać, znowu -__-

      Usuń
  15. te przeprosiny byly takie slodkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. co za.... jak on mógł xd? ale przeprosiny fajne Xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże wciągające <3 / M

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurwa. Wlasnie skonczyly mi sie slowa aby opisac to opowiadanie. Perfekcja, ideal- to lekko za male slowa. Swietne, wspaniale- to bedzie jak obraza.
    Przydaloby sie wymyslec jakies nowe slowo, ktore bedzie lepsze niz 'doskonalosc'. Bo taki wlasnie jest ten blog. Kocham!
    -@andzelikaab

    OdpowiedzUsuń
  19. Powoli brakuje słów do opisania tego jakie te FF jest wspaniałe. ♥

    "Kryzys w nas, mija czas
    Na froncie Ty , na froncie ja
    Już nie chcę tak!
    Zrozum że dobrze chcę
    Już nie mam sił tłumaczyć się!"
    Mimo,że ciągle się kłócą, są okropni, ale i tak się godzą :D
    Jelsey ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham ich ale jus powinien przystopowiać z przezwiskami

    OdpowiedzUsuń
  21. Czemu on ją tak nazwał? :'(

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie ma to jak czytać to dopiero teraz i mieć już wszystkie rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo brzydko potraktował Kelsey ona mu pomogła a on tak się odwdzięczył nie ładnie Justin.

    OdpowiedzUsuń